wtorek, 14 września 2010

19 wrzesień

25 niedziela zwykła Rok C

EWANGELIA Łk 16,1-13
Jezus powiedział do swoich uczniów: ”Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał go do siebie i rzekł mu: »Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą«.
Na to rządca rzekł sam do siebie: »Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu«.
Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: »Ile jesteś winien mojemu panu?«. Ten odpowiedział: »Sto beczek oliwy«. On mu rzekł: »Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt«. Następnie pytał drugiego: »A ty, ile jesteś winien?«. Ten odrzekł: »Sto korcy pszenicy«. Mówi mu: »Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt«. Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światła.
Ja także wam powiadam: »Zyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze?
Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi.
Nie możecie służyć Bogu i Mamonie«”.

Apel ewangeliczny


Ciekawostka:


środa, 8 września 2010

12 wrzesień

24 niedziela zwykła Rok C

EWANGELIA Łk 15,1-32; Łk 15,1-10

Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”.
Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: «Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła».
Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.
Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: «Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam».
Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca”.

Koniec krótszej perykopy.

Powiedział też: „Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: «Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada».
Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie.
A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.
Wtedy zastanowił się i rzekł: «Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników».
Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca.
A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: «Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem». Lecz ojciec rzekł do swoich sług: «Przynieście szybko najlepszą suknię i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się; ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się». I zaczęli się bawić.
Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to znaczy. Ten mu rzekł: «Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego».
Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: «Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę».
Lecz on mu odpowiedział: «Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się»”.

Apel ewangeliczny

Apel rozpocznijcie modlitwą, możesz wybrać dowolną, ja polecę, dla przypomnienia, modlitwę św. Franciszka:
Najwyższy, chwalebny Boże,
rozjaśnij ciemności mego serca
i daj mi, Panie,
prawdziwą wiarę, niezachwianą nadzieję i doskonałą miłość,
zrozumienie i poznanie,
abym wypełniała Twoje święte i prawdziwe posłannictwo. Amen.


Następnie odczytajcie fragment Ewangelii. Na początku tylko tą krótszą wersję, drugiej części niedzielnej Ewangelii użyjemy na końcu Apelu.
W naszym życiu gubimy wiele rzeczy – może to być długopis, złotówka, albo inna, cenniejsza lub mniej rzecz. Im ta rzecz zgubiona jest dla nas ważniejsza, tym bardziej przeżywamy jej stratę, a jeśli tylko się da, rozpoczynamy jej poszukiwania.

Teraz przeprowadźcie małą dynamikę, w miejscu, gdzie macie zbiórkę, ukryj kilka rzeczy. Muszą być widoczne z wyznaczonego miejsca. Jeśli jesteście w lesie, lub w terenie, niech to będą kawałki kolorowej włóczki. Możesz też wyznaczyć to zadanie liturgistce. W tym czasie oczywiście zastęp nie podgląda! Tylko ty wiesz, ile będzie tych włóczek (lub czegoś innego), myślę, że ok. 10 wystarczy. Następnie niech każda z dziewczyn z wyznaczonego miejsca policzy te ukryte rzeczy, niech zapiszą to w notatniku. Kiedy ostatnia skończy możecie podsumować wyniki – która znalazła najwięcej tych przedmiotów/włóczek. Możesz wybrać też inną, krótką grę, która będzie obracała się wokół jakiegoś poszukiwania. Po zakończeniu wróćcie do Ewangelii, można ją jeszcze raz przeczytać.

Oczywiście te rzeczy, których teraz szukałyście, nie są dla was czymś bezcennym, ale wyobraźcie sobie gdyby to było coś naprawdę wartościowego! Najpierw smutek, później gorączkowe szukanie i wreszcie radość, gdy udałoby się to znaleźć. Chrystus ukazuje nam w tej Ewangelii swojego Ojca. Bóg „zgubił” człowieka, może to bardziej człowiek Mu się zgubił. Człowiek, który dla Boga jest kimś wyjątkowym, bezcennym. Jesteśmy przecież Jego dziećmi! Gdy ktoś z nas gubi się Bogu, ogarnia Go smutek. Smutek ze straty ukochanego dziecka. Jak się gubimy? Przede wszystkim przez grzech śmiertelny, w każdym oddaleniu się od Jego przykazań, od Jego miłości. Ojciec rozpacza, rozpoczyna poszukiwania...
Wreszcie radość z odnalezienie, gdy zwracamy się w stronę Jego miłosierdzia. Spowiedź, żal za grzechy, nawrócenie – to są przestrzenie, gdzie Bóg może nas odnaleźć, gdzie pozwalamy aby odnalazł nas na naszych ścieżkach. Wtedy rozpoczyna się radość, cieszy się całe niebo, cieszą się aniołowie, ale przede wszystkim Ojciec. Zastanówcie się, jak z tym odnajdywaniem się jest w naszym życiu. Czy pozwalam Bogu na tą radość z mojego nawrócenia? Co mogę zrobić aby mógł usłyszeć mój głos i odnaleźć swoją umiłowaną córkę?
Teraz przeczytajcie drugą część Ewangelii, tą o miłosiernym ojcu. Niech ten fragment Słowa będzie też modlitwą na zakończenie Apelu, zakończ lekturę znakiem krzyża, lub jakąś pieśnią.

Ciekawostka:
Drachma – moneta grecka, równowartość rzymskiego denara. Tyle wynosiło wynagrodzenie za jeden dzień pracy fizycznej. Z jednej strony jest to coś naprawdę niewielkiego, Bóg pochyla się na losem każdego człowieka, nikt nie jest dla Niego nieważny! Z drugiej strony ta drachma pozwala przeżyć dzień, jest czymś cennym (zwłaszcza dla ubogiej wdowy, dla kochającego Boga też!), tym gorliwsze są poszukiwania i tym większa jest radość z jej odnalezienia. We własnych oczach możesz być kimś nieważnym, dla Boga jesteś kimś najcenniejszym!
Biblijne monety możesz zobaczyć tutaj: http://www.biblepicturegallery.com/Pictures/Measures.htm

wtorek, 17 sierpnia 2010

5 wrzesień

23 niedziela zwykła Rok C

EWANGELIA Łk 14,25-33
Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: ”Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem.
Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.
Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw, a nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy patrząc na to zaczęliby drwić z niego: »Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć«.
Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju.
Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem”.

Apel ewangeliczny

Uwaga: Miejsce apelu tym razem będzie ważne. Zgromadźcie się (czy to na początku, w trakcie, albo na końcu zbiórki) przed wolno stojącym krzyżem. Może to być krzyż przy kościele (tzw. misyjny), albo wolno stojący pomiędzy domami, albo zwykły polny krzyż przydrożny.

Rozpocznijcie apel wspólną modlitwą św. Franciszka, którą odmawiał przed krzyżem w kościele św. Damiana (może na początek roku szkolnego warto nauczyć się jej na pamięć, niech towarzyszy wam także w modlitwie osobistej):
Najwyższy, chwalebny Boże,
rozjaśnij ciemności mego serca
i daj mi, Panie,
prawdziwą wiarę, niezachwianą nadzieję i doskonałą miłość,
zrozumienie i poznanie,
abym wypełniała Twoje święte i prawdziwe posłannictwo.

Teraz odczytajcie fragment Ewangelii. Po chwili milczenia, przeczytajcie jeszcze raz (każda po jednym zdaniu). Chwila ciszy. I do zadania – postarajcie się uprzątnąć miejsce wokół krzyża, przy którym stoicie; może leżą jakieś papierki, jakiś chwast wyrósł między kwiatami. Po prostu w ciągu minuty postarajcie się zostawić to miejsce czystszym niż zastaliście. Stańcie pod krzyżem, popatrzcie – krzyż sam w sobie, to kawałek drewna, metalu lub kamienia. To skrzyżowane dwie poprzeczki. Podobnie może być z „krzyżem” który dźwigamy przez życia – czy to będzie jakieś cierpienie, trudności, które przeżywamy, kryzysy, porażki – to mogą być zwykłe wydarzenia, których zresztą często nie chcemy, i ich unikamy. A więc jak być uczniem Jezusa, którzy dźwiga swój krzyż?
„Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.”
Krzyż, na który teraz patrzycie, ma jedną cechę, która go odróżnia od innych skrzyżowanych belek drewna. Tą różnicą jest OSOBA JEZUSA. Ten krzyż to znak Jego cierpienia, Jego śmierci. Ale to też znak Jego zwycięstwa, bo chociaż naprawdę na tym krzyżu umarł, to jednak po trzech dniach pokonał śmierć! Tak więc krzyż to także znak życia! Znak tego, że śmierć ten mecz przegrała. Kiedy patrzymy na krzyż, i zaczynamy dostrzegać w tym znaku Chrystusa staję się te dwie belki czymś wyjątkowym. Kiedy pojawia się w naszym życiu krzyż cierpienia czy porażki, a zaprosimy do tych wydarzeń Jezusa, lub dostrzeżemy, że On cierpi razem z nami, staja się one po prostu inne, nabierają wyjątkowej wartości (choć dalej bolą). A więc to Chrystus zmienia wartość zwykłych rzeczy (dwie belki, ból zęba, smutek) w coś niezwykłego – znak życia, ofiara ze swojego bólu.
Zaczynamy rok szkolny, zaczyna się kolejny rok pracy. Uczniowie są bardzo podobni do siebie, lekcje – prawie takie same, kartkówki – aaaa... Możesz jednak „wziąć swój krzyż” i zmienić to co zwyczajne, w szkołę Jezusową – możesz być Jego uczniem. Zaczynaj dzień od modlitwy – zaproś Chrystusa do swoich zajęć, powiedz Mu o trudnościach, które tego dnia na ciebie czekają. Wieczorem, w trakcie pacierza, opowiedz Mu, o wydarzeniach dnia, który się skończył. Pochwal się dobrem, ale też przeproś za to co się nie udało. To jest właśnie wzięcie swojego krzyża – przeżycie każdego dnia z Chrystusem. Nie musisz co pół godziny odmawiać różańca, wystarczy, że na początku i na końcu dnia zaprosisz do swojego życiu Jezusa – powoli będziesz się stawała Jego uczniem, w Jego szkole.

Na zakończenie Apelu, wpiszcie sobie modlitwę św. Franciszka do notatników, korzystajcie z niej. Warto też abyście jeszcze raz sobie przypomniały o codziennej modlitwie. Skorzystajcie z okazji i przypomnijcie sobie „Zasady podstawowe skautingu europejskiego”:
1. Obowiązki Harcerza rozpoczynają się w domu.
2. Harcerz jest wierny swojej Ojczyźnie i działa na rzecz jedności i braterstwa w Europie.
3. Harcerz - Syn Chrześcijaństwa - jest dumny ze swej wiary: pracuje sumiennie, aby ustanowić Królestwo Chrystusa w całym swoim życiu i świecie, który go otacza.
Pomódlcie się wspólnie na zakończenie Apelu.

Ciekawostka: Oprócz krzyża o kształcie najpowszechniej znanym, mamy też inne rodzaje krzyży. Wśród nich są:
krzyż św. Andrzeja – w kształcie litery X, zobaczysz go przed przejazdami kolejowymi!
krzyż patriarchalny – z dodaną u góry krótszą poprzeczką;
krzyż papieski – jeszcze jedna, najkrótsza poprzeczka na górze (czyli ma 3 poprzeczne belki);
krzyż maltański – podobny do tego na naszych sztandarach, jednak jest bardziej „spiczasty”;
krzyż św. Jerzego – czerwony, na białym tle, pozioma belka jest dłuższa od pionowej, zobaczysz m.in. na fladze Gruzji;
krzyż jerozolimski – to 5 krzyży, duży równoramienny z poprzecznymi zakończeniami i 4 małe umieszczone pośród ramion dużego;
krzyż Konstantyna – nazywany też krzyżem Chi Ro, od pierwszy liter imienia Chrystus (oczywiście z języka greckiego), litera Ro to nasze P, Chi to X, całość krzyża o P z doczepionym krzyżem poprzecznym (literą Chi) w dolnej części;
krzyż TAU – w kształcie litery T, używany przez pustelników, przejęty przez franciszkanów (nazywany „tauką”);

sobota, 24 lipca 2010

Przerwa i powrót

Nastąpiło trochę zmian. Przeprowadziłem się - mieszkam teraz w Szklarskiej Porębie, czyli cała Polska w cieniu Śląska! Przerwa w blogowaniu, to oprócz przeprowadzki też czas wakacji. Ale, od 1 września ruszamy na nowo. Zapraszam już tydzień wcześniej, będziesz mogła przygotować Apel Ewangeliczny na twoją pierwszą powakacyjną zbiórkę.

środa, 16 czerwca 2010

20 czerwiec

12 niedziela zwykła

EWANGELIA Łk 9,18-24

Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: ”Za kogo uważają Mnie tłumy?”.
Oni odpowiedzieli: ”Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał”.
Zapytał ich: ”A wy, za kogo Mnie uważacie?”. Piotr odpowiedział: ”Za Mesjasza Bożego”. Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: ”Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie”.
Potem mówił do wszystkich: ”Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa”.

Apel ewangeliczny

Ciekawostka:

czwartek, 10 czerwca 2010

13 czerwiec

11 niedziela zwykła

EWANGELIA Łk 7,36-8,3 lub krótsza Łk 7,36-50
Jeden z faryzeuszów zaprosił Jezusa do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem.
Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: ”Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą”.
Na to Jezus rzekł do niego: ”Szymonie, muszę ci coś powiedzieć”.
On rzekł: ”Powiedz, Nauczycielu”.
”Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował?”.
Szymon odpowiedział: ”Sądzę, że ten, któremu więcej darował”.
On mu rzekł: ”Słusznie osądziłeś”.
Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: ”Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje”.
Do niej zaś rzekł: ”Twoje grzechy są odpuszczone”. Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: ”Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?”.
On zaś rzekł do kobiety: ”Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju”.
Koniec ewangelii krótszej

Następnie wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia.

Apel ewangeliczny

Ciekawostka:

piątek, 4 czerwca 2010

6 czerwiec

10 niedziela zwykła

EWANGELIA Łk 7,11-17
Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego, jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta.
Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: „Nie płacz”. Potem przystąpił, dotknął się mar, a ci, którzy je nieśli, stanęli, i rzekł: „Młodzieńcze, tobie mówię, wstań”. Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce.
A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: „Wielki prorok powstał wśród nas i Bóg łaskawie nawiedził lud swój”. I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.

Apel ewangeliczny

Rozpocznijcie Apel wspólną modlitwą. Może to być Psalm 121:
Wznoszę swe oczy ku górom:
Skądże nadejdzie mi pomoc?
Pomoc mi przyjdzie od Pana,
co stworzył niebo i ziemię.
On nie pozwoli zachwiać się twej nodze
ani się zdrzemnie Ten, który cię strzeże.
Oto nie zdrzemnie się ani nie zaśnie
Ten, który czuwa nad Izraelem.
Pan cię strzeże, Pan twoim cieniem
przy twym boku prawym.
Za dnia nie porazi cię słońce
ni księżyc wśród nocy.
Pan cię uchroni od zła wszelkiego:
czuwa nad twoim życiem.
Pan będzie strzegł twego wyjścia i przyjścia
teraz i po wszystkie czasy.

Możesz tą modlitwą przeczytać sama, ale możecie się też podzielić – każda z dziewczyn jedno zdanie, lub werset.
Następnie odczytajcie niedzielną Ewangelię.
Spróbujcie sobie wyobrazić tą scenę, może spróbujcie też opisać ją własnymi słowami – wersję współczesną tego wydarzenia. Możesz też po prostu sama opowiedzieć to wydarzenie. Spotykają się dwa pochody, dwie grupy ludzi. Jedna towarzyszy wdowie pogrążonej w żałobie. Idzie tuż obok zwłok swojego jedynego syna. Ta kobieta utraciła wszystko, wcześniej męża, teraz syna. Ludzie, którzy idą obok niej widzą żal i smutek, które wypełniły jej serce. Ten pochód jest pełen smutku, możemy go nazwać pochodem śmierci. Drugi pochód, wchodzący do Nain otacza Jezusa; jest wśród nich Mesjasz, ludzie oglądają znaki, jest wielu uzdrowionych, słyszą Ewangelię – Dobrą Nowinę. Na pewno jest wiele radości, ludzie śpiewają pieśni uwielbiając Boga. Ten pochód prezentuje życie, ale to Życie wyjątkowe – dar Jezusa.
Następuje spotkanie tych dwóch pochodów, spotyka się śmierć i Życie. Życie jest silniejsze, zwycięża, smutek przez Chrystusa zostaje zamieniony w radość.
Teraz zróbcie małą próbę wczucia się w to wydarzenie. Najpierw wyobraźcie sobie, że idziecie w tłumie ludzie za Jezusem, jesteście w pochodzie życia, zapiszcie w notatnikach uczucia, jakie towarzyszą wam w takiej sytuacji. Powiedzmy po 5 określeń uczuć, jakie będą w waszych sercach. Następnie wczujcie się w osobę idącą w tym drugim pochodzie – obok trumny z młodzieńcem z Nain, bądźcie przez chwilę towarzyszkami okrytej żałobą wdowy – po 5 uczuć, które miałybyście w takiej sytuacji. Teraz przeczytajcie to, co zapisałyście, porozmawiajcie o tych uczuciach, czy i kiedy je przeżyłyście, co o tym myślicie?

Te wszystkie uczucia towarzyszą różnym wydarzeniom naszego życia. Są chwile smutne i radosne, trudne i łatwe. Przeżywamy właśnie takie stany. Ale jest przecież też trzeci pochód. Po wskrzeszeniu młodzieńca wszyscy idę za Jezusem, włączają się w pochód Życia, wielbią Boga. Jeśli nasze życie skierujemy na drogę Jezusa, jeśli nawet w wielkim cierpieniu będziemy poszukiwali Życia, On nadejdzie, i wskrzesi nas swoją łaską – wesprze i przyjdzie z pomocą. Tak bardzo ważne jest w naszym życiu, aby wśród trudności, cierpienia i śmierci poszukiwać Chrystusa, i Jemu powierzać swoje kroki.
Na zakończenie pomódlcie się jeszcze raz słowami Psalmu 121, wcześniej w milczeniu niech każda powierzy Jezusowe swój pochód życia, swoje troski – możecie je też wypowiedzieć na głos, ale lepiej, gdy najpierw rozpoczniesz tę modlitwę wstępem, chwila ciszy, a następnie modlitwa słowami Psalmu.

Ciekawostka:
W czasach biblijnych życie wdowy było naznaczone cierpieniem. To mężczyzna zapewniał rodzinie utrzymanie, bezpieczeństwo i pewną przyszłość. Wdowa nie miała szans na godne życie, jedynym jej oparciem mogły być dzieci i rodzina. Kiedy i tego zabrakło, umierała w biedzie i osamotnieniu. W Biblii wdowa jest wymieniona 93 razy i pełni rolę archetypu smutku i opuszczenia. Piękną historię wdowy opisuje księga Rut, tutaj jej niedola zostaje przemieniona w radość, tak samo jest zresztą z wdową z Nain.