wtorek, 23 marca 2010

28 marzec

6 niedziela wielkiego postu
Niedziela Palmowa

EWANGELIA W CZASIE PROCESJI I POŚWIĘCENIA PALM
Wjazd Jezusa do Jerozolimy
Łk 19,28-40
Jezus ruszył na przedzie zdążając do Jerozolimy.
Gdy przyszedł w pobliże Betfage i Betanii, do góry zwanej Oliwną, wysłał dwóch spośród uczniów, mówiąc: „Idźcie do wsi, która jest naprzeciwko, a wchodząc do niej, znajdziecie oślę uwiązane, którego nikt jeszcze nie dosiadł. Odwiążcie je i przyprowadźcie tutaj. A gdyby was kto pytał, dlaczego odwiązujecie, tak powiecie: «Pan go potrzebuje»”.
Wysłani poszli i znaleźli wszystko tak, jak im powiedział. A gdy odwiązywali oślę, zapytali ich jego właściciele: „Czemu odwiązujecie oślę?”
Odpowiedzieli: „Pan go potrzebuje”.
I przyprowadzili je do Jezusa, a zarzuciwszy na nie swe płaszcze, wsadzili na nie Jezusa. Gdy jechał, słali swe płaszcze na drodze. Zbliżał się już do zbocza Góry Oliwnej, kiedy całe mnóstwo uczniów poczęło wielbić radośnie Boga za wszystkie cuda, które widzieli. I wołali głośno:
„Błogosławiony Król,
który przychodzi w imię Pańskie.
Pokój w niebie
i chwała na wysokościach”.
Lecz niektórzy faryzeusze spośród tłumu rzekli do Niego: „Nauczycielu, zabroń tego swoim uczniom”.
Odrzekł: „Powiadam wam, jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą”.

EWANGELIA
Męka naszego Pana Jezusa Chrystusa według świętego Łukasza
Łk 23,1-49
Starsi ludu, arcykapłani i uczeni w Piśmie powstali i poprowadzili Jezusa przed Piłata. Tam zaczęli oskarżać Go: Stwierdziliśmy, że ten człowiek podburza nasz naród, że odwodzi od płacenia podatków Cezarowi i że siebie podaje za Mesjasza - Króla. Piłat zapytał Go: Czy Ty jesteś królem żydowskim? Jezus odpowiedział mu: Tak, Ja nim jestem. Piłat więc oświadczył arcykapłanom i tłumom: Nie znajduję żadnej winy w tym człowieku. Lecz oni nastawali...

Apel ewangeliczny
Na rozpoczęcie pomódlcie się wspólnie, może to być jakaś pieśń wielkopostna.
Teraz zmienimy trochę kolejność, nie czytajcie fragmentu ewangelii, zacznij od wprowadzenia.
Najbliższa (jutrzejsza) niedziela rozpoczyna w Kościele wspomnienie Wielkiego Tygodnia, ostatnich dni Jezusa. To czas Jego pożegnania, męki, śmierci i zmartwychwstania. Najważniejszy tydzień w historii świata. Z czego wynika ta wyjątkowość tego tygodnia? Całe życie Chrystusa, Jego narodziny – wcielenie, Jego nauczanie, misja, są skoncentrowane na najważniejszym zadaniu, jakie otrzymał od Ojca. Chrystus przyszedł na świat aby nas zbawić (por. J 3,16). Chce wyzwolić nas z panowania zła, wyrwać z niewoli grzechu, a także ocalić od śmierci. Stąd bierze się szczególna radość, którą przeżywamy w Niedzielę Palmową. Chrystus wjeżdża po raz ostatni do Jerozolimy, witany jest przez ludzi jak Król. Pośród tłumów panuje wielka radość – nadchodzi Król „sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny – jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy” (Za 9,9). To wydarzenie zapowiedział prorok Zachariasz 500 lat wcześniej. Radość pośród tych ludzi, to spełnienie tego proroctwa – mamy pośród siebie Króla! Jednak Jego zwycięstwo przyjdzie przez śmierć. Wydaje się ona tak odległa, ale to przecież najbliższe dni pokażą nietypowy bój i zwycięstwo tego Króla – odda swoje życie za nasze grzechy na krzyżu. Palmy które ludzie niosą na powitanie (św. Łukasz o tym nie pisze, Mateusz pisze o „gałęziach z drzew”, Marek „zielone gałęzie ścięte na polach”, „gałązki palmowe” ma tylko św. Jan) są symbolem właśnie męczeństwa, są znakiem zwycięstwa przez śmierć. Chrystus – Król, odniesie zwycięstwo przez Krzyż. To z jednej strony wypełnia nas radością, bo zostaniemy zbawieni, z drugiej strony napełnia smutkiem, bo dokona się to przez mękę i śmierć Jezusa. Tak więc palmy są oznaką radości, ale też łączenia się w bólu.
Jako symbol przynależności do Chrystusa, także my niesiemy palmy w tę niedzielę na liturgii. Witamy Go w procesji, towarzysząc Mu w Jego cierpieniu. Teraz wspólnie zróbcie palmę lub palmy na niedzielną procesję. Zacznijcie tą pracę znakiem krzyża, żeby nie była to zwykła praca ręczna, ale pierwszy etap spotkania z Królem. Te palmy, gałązki poniesiecie w procesji – i niech to będzie świadomy znak radości, ale też pamięć o Chrystusowym bólu i cierpieniu. Niech te palmy będą znakiem chęci towarzyszenia Panu w Jego drodze.

Ciekawostka: Palmy pojawiają się tylko w opisie św. Jana Ewangelisty, za to Mateusz, Marek, Łukasz piszą o innym znaku towarzyszącym wjazdowi Jezusa do Jerozolimy – ludzi pod Jego nogi słali swe płaszcze. Płaszcz był w ubiorze człowieka tamtego czasu najcenniejszą częścią garderoby. Rzucenie płaszcza pod czyjeś nogi to najwyższy gest szacunku. To oddanie Królowi tego, co ma się najcenniejsze, skarbu, drogocennego daru, możemy spokojnie dodać – swojego życia. Można by tę niedzielę więc nazwać Niedzielą Płaszczową, palmy jednak zwyciężyły!

niedziela, 14 marca 2010

21 marzec

5 niedziela wielkiego postu

EWANGELIA J 8,1-11
Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Wszystek lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał.
Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją na środku, powiedzieli do Niego: ”Nauczycielu, kobietę tę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?”. Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć.
Lecz Jezus, nachyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: ”Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień”. I powtórnie nachyliwszy się, pisał na ziemi.
Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku.
Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: ”Niewiasto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?”. A ona odrzekła: ”Nikt, Panie!”. Rzekł do niej Jezus: ”I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz”.

Apel ewangeliczny
Rozpocznijcie modlitwą „Ufam Tobie, boś Ty wierny; wszechmogący, miłosierny. Dasz mi grzechów odpuszczenie, łaskę i wieczne zbawienie.”
Przeczytajcie ewangelię – możecie przez chwilę zastanowić się najpierw w milczeniu nad usłyszanymi słowami.
Zbliżamy się coraz bardziej do świąt wielkanocnych, już niedługo Niedziela Palmowa, Wielki Czwartek, Piątek i Zmartwychwstanie Chrystusa. Zbliżamy się do tajemnicy naszego odkupienia, liturgia słowa podprowadza nas ku tej tajemnicy. Kościół przez dzisiejszą ewangelią zbliża nas do istoty cierpienia i śmierci Jezusa. Miłosierdzie! Przebaczenie! Pojednanie człowieka z Bogiem, człowieka z drugim człowiekiem, ale też człowieka z samym sobą. To jest sens chrześcijaństwa, cel obecności Chrystusa pośród nas. I popatrz – dzisiejszy fragment Pisma Świętego ukazuje nam Chrystusa miłosiernego. Przyprowadzono do Niego kobietę, którą pochwycono na cudzołóstwie, możemy się domyślać, że to był jej zawód – prostytutka, mogła to być też żona lub panna pochwycona na grzechu. Prawo Starego Testamentu kazało zarówno kobietę, jaki i mężczyznę pochwyconych na cudzołóstwie karać śmiercią (Kpł 20,10; Pwt 22,22-24). Tak więc także ona powinna zginąć. Żydzi czekają na wyrok, co powie Jezus? Nakaże kamienowanie? A może złamie Prawo Starego Przymierza i ją uwolni? Można powiedzieć, że postawili Jezusa w dość trudnej sytuacji, każda decyzja będzie zła. Jednak Pan czyni coś zaskakującego – „nachyliwszy się, pisał palcem po ziemi”. Co pisał? Co odczytali tam ci ludzie, domagający się śmierci tej kobiety? Domysłów jest wiele. Wielu egzegetów przyjmuje, że każdy z tych ludzi odczytał na tej ziemi swoje grzechy, Jezus – Bóg znał ich serca, wiedział o każdym ich grzechu, o każdym złamaniu Prawa, o każdej niegodziwości i pożądliwości, pisze ich grzechy na piasku... Nie rzucają kamieni, nie ukarali jej śmiercią.
Ale nie uczynili też innej rzeczy – nie poprosili o miłosierdzie! Nie uznali swojej ciemności! Miłosierdzie czeka... Kobieta stojąca przed Chrystusem na pewno przeżywa walkę, nie może ukryć swojego grzechu, wszyscy się dowiedzieli, wie Jezus, ona już nie udaje, nie ukrywa się, nie oszukuje siebie i innych. „Jestem grzesznicą” – to wyraża jej postawa kiedy „stoi na środku” przed Chrystusem.

Pan jej przebacza. Nie potępia, ale widząc jej skruchę, jej ból, ale też i żal daje jej swoje miłosierdzie. „Ja, właśnie Ja przekreślam twe przestępstwa i nie wspominam twych grzechów” (Iz 43,25); „Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i litościwy, cierpliwy, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący swą łaskę w tysiączne pokolenia, przebaczający niegodziwość, niewierność, grzech...” (Wj 34,6n). Stare Prawo ukazuje przecież też Jahwe miłosiernego, przebaczającego grzechy. Jezus tej kobiecie przebacza. Nie mógł za to przebaczyć jej oskarżycielom. Dlaczego? Ponieważ sami nie chcieli. Nie chcieli przyznać się do własnych grzechów, do tego co Jezus napisał na ziemi, a co mógł tak łatwo swoim miłosierdziem zmazać, oni tego przebaczenia nie przyjęli.
Przed takim spotkaniem z Chrystusem piszącym na piasku stajemy za każdym razem, kiedy korzystamy z Sakramentu Pokuty i Pojednania. To jest Bóg miłosierny, Bóg, który pisze nasze grzechy na ziemi – przecież dobrze wiemy, że przed Nim nic się nie ukryje, On zna każdy nasz grzech. Idąc do konfesjonału czynimy to samo, co ta kobieta – przyznajemy się do swoich grzechów, a jednocześnie poddajemy się Bożemu przebaczeniu. Spowiedź = przebaczenie!
Przypomnijcie sobie teraz 5 warunków dobrej spowiedzi, jakie one są? Co każdy z tych warunków nam podpowiada, co mamy czynić. Omówcie krótko każdy z tych warunków, daj szansę głosu, każdej z dziewczyn, niech powiedzą jak to robią, może z czymś są problemy? Spróbujcie też następnie te warunki odnaleźć w dzisiejszym wydarzeniu, czy odnajdziemy w tej kobiecie te etapy przebaczenia? Zachęć wszystkie harcerki do spowiedzi wielkopostnej, jeśli jeszcze któraś nie zdążyła, właśnie teraz zaczyna się „ostatnia chwili”. Pamiętaj - spowiedź to Boże przebaczenie, czasami wstyd i strach, ale warto w sercu mieć wolność! „I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz”.
Na końcu pomódlcie się wspólnie, spontanicznie, na wzór litanii poproście Jezusa o miłosierdzie. Niech każda harcerka wypowie krótkie wezwanie, wszystkie odpowiedzcie „zmiłuj się nad nami”.
Jezu, pełen miłosierdzia – zmiłuj się nad nami.
Jezu, przebaczający każdy grzech– zmiłuj się nad nami.
Jezu, poszukujący nas grzeszników– zmiłuj się nad nami.
Jezu, który patrzysz na nas z miłością– zmiłuj się nad nami.
Jezu... (dodajcie własne wezwania)... Amen.

Ogłoszenie. Za tydzień ostatni Apel przed Wielkim Tygodniem. W związku, że będzie to rozważanie Niedzieli Palmowej, proponuję zrobienie w trakcie Apelu... oczywiście palm wielkanocnych. Może to być jedna palma, zrobiona wspólnymi siłami, symbol, niewielka. Ale możecie przecież też przystąpić do konkursów palm organizowanych w wielu parafiach, może w waszej też? Przynieście odpowiednie materiały, jeśli będzie to jedna, wspólna palma – podziel potrzebne materiały i narzędzia do przyniesienia.

Ciekawostka: Przebaczenie grzechów zarezerwowane jest tylko Bogu, dlatego Żydzi są w stanie znieść cuda Jezusa: uzdrowienia, wypędzenie złych duchów czy wskrzeszenia. Ale bałwochwalstwem jest dla nich każda sytuacja, kiedy Jezus przebacza ludziom grzechy – to jest przecież zarezerwowane tylko Bogu! Oni jeszcze nie wiedzieli, że przecież Jezus jest Bogiem... Zobacz Łk 5,17-26

Warunki dobrej spowiedzi:
1. Rachunek sumienia
2. Żal za grzechy
3. Postanowienie poprawy
4. Szczera spowiedź
5. Zadośćuczynienie Bogu i ludziom

wtorek, 9 marca 2010

14 marzec

4 niedziela wielkiego postu Laetare

EWANGELIA Łk 15,1-3.11-32
W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: "Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi".
Opowiedział im wtedy następującą przypowieść:
"Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: »Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada«. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zebrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie.
A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, które jadały świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.
Wtedy zastanowił się i rzekł: »Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników«. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca.
A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: »Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem«.
Lecz ojciec rzekł do swoich sług: »Przynieście szybko najlepszą suknię i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się«. I zaczęli się bawić.
Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to znaczy. Ten mu rzekł: »Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego«.
Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: »Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę«.
Lecz on mu odpowiedział: »Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się«".

Apel ewangeliczny
Rozpocznijcie tradycyjnie modlitwą (może jakaś pieśń wielkopostna?). Odczytajcie fragment Ewangelii.
Ta przypowieść Jezusa jest bardzo plastycznym opisem – myślę, że bardzo fajnie to wydarzenie można przedstawiać. Tak więc zróbcie szybką scenkę. Jedna z was niech będzie narratorem – będzie odczytywała teks przypowieści, inne role to: ojciec, syn marnotrawny, starszy syn, towarzysze zabaw, właściciel świniarni. Możecie przez jakieś małe korekty stroju zrobić się na bohaterów tego wydarzenia. Do boju, do czytanego tekstu zainscenizujcie tą przypowieść.
Najczęściej ten fragment Ewangelii św. Łukasza tytułowany jest „Przypowieść o synu marnotrawnym”. Wydaje się, że to on jest głównym bohaterem tego opowiadania. Jednak po dokładniejszej medytacji, możemy dostrzec, że tak naprawdę w centrum stoi ktoś inny – ojciec. To jego miłość krzywdzi jego młodszy syn, kiedy chce swoją część majątku i opuszcza swój dom. Miłość ojca jest odrzucona, podeptana, młodszy syn szuka wolności, tak naprawdę tracąc ją na wygnaniu. Widzimy ojca, który wygląda swoje syna, może stoi przed domem i każdego dnia, z bólem w sercu patrzy czy jego umiłowane dziecko nie wraca. Dzisiaj byśmy może zobaczyli ojca czekającego na telefon, maila czy chociaż krótką wizytę swojego dziecka. ”... gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec” – on na syna czeka! Pomimo tego bólu, jaki zadał młodszy syn – „marnotrawny”, ojciec przebacza. Przebacza całkowicie; w symbolu szat, pierścienia i sandałów jest mamy sens znaczenia tego przebaczenia. Szaty decydują o godności człowieka, zakrywają wstyd, a jednocześnie konstytuują jego godność, „najlepsze szaty”; pierścień to symbol dziedzica – syn „wraca do łask”, powraca na swoje miejsce – jest synem-dziedzicem; sandały to znak wolności – w starożytności niewolnik chodził boso, człowiek wolny nosił obuwie. Ojciec przebacza!
W przypadku starszego syna, widzimy ojca, który także jemu wychodzi naprzeciw – kiedy nie chciał wejść do domu, on wychodzi do niego. Starszy syn nie rozumie takiego przebaczenia, jest przyzwyczajony do kupowania łask ojca, nie poznał miłości bezinteresownej, zamknął swoje serce. To ojciec pokonuje przepaść starszego syna – wchodzi w dialog, tłumaczy a jednocześnie przypomina pozycję swojemu dziecku – „wszystko moje do ciebie należy”. Nie musisz kupować mojej miłości – już ją masz!
W obu przypadkach to ojciec staje w centrum nauczania Chrystusa – oczywiście ukryty jest tu Ojciec – Bóg. To On czeka na każdego człowieka, który się pogubi, to On przebacza, to w Nim jest prawdziwa wolność, to On daje swoją miłość całkowicie bezinteresownie i totalnie. Bóg jest Ojcem, który staje na progu swojego domu i wygląda, kiedy w końcu, przez nawrócenie i pokutę do Niego wrócimy.
(Możesz nawiązać w tym momencie także do tematu Sakramentu Pojednania – nasza spowiedź to właśnie takie powroty do Ojca, czasami pobłądziliśmy szukając wolności, szukając siebie, a czasami Boga zamknęliśmy w ramkach kupczenia Jego miłością)
Na zakończenie Apelu pomódlcie się, prosząc Ojca o miłosierdzie oraz dobre przeżycie najbliższej spowiedzi

Ciekawostka: Świnie dla żyda nie są tym samym co dla nas. Dla nich to zwierzę nieczyste, najgorsze z najgorszych. Żydzi nie jedzą wieprzowiny, mięso ze świni jest nieczyste. Dlatego praca z tymi zwierzętami jest uważana za wyjątkowo haniebną, jeszcze większym poniżeniem może być tylko jedzenie z tymi zwierzakami. To już największe poniżenie, jakie w czasach Jezusa można sobie chyba było wyobrazić.
Zdjęcie: "Powrót syna marnotrawnego", Rembrandt van Rijn; najbardziej znany obraz przedstawiający tą scenę ewangliczną.

poniedziałek, 8 marca 2010

Wracam do gry

Przepraszam bardzo mocno wszystkich, a może bardziej wszystkie zastępowe, za milczenie. Niestety ten początek Wielkiego Postu jest dla mnie bardzo pracowity: rekolekcje i kurs dla narzeczonych, rekolekcje powołaniowe w Krakowie, weekend kursu ewangelizacyjnego ALFA, rekolekcje w Jasieńcu k.Grójca, i na koniece Rzekotka w Lublinie. Pracowity czas. Ale nawracam się, i wracam do pisania rozważań. Słowo Boże jest dziś...Zdjęcie - w Rychwałdzie odwiedziły mnie wilczki i harcerki z Puław, razem chodziliśmy po górach, modliliśmy się, poszukiwaliśmy św. Franciszka...

sobota, 13 lutego 2010

YouTube - dobre

Mały przegląd YouTube.

Praystation - Playstation. This is really living. - ten xiędzu ma więcej fajnych reklamówek, warto je obejrzeć!

http://www.youtube.com/watch?v=YR68DWMpK8Q&feature=player_embedded

Holy Fellowship of the Rings.


http://www.youtube.com/watch?v=W221l0_kmfo&feature=player_embedded

Ego - Lego Parody: Me vs. You

http://www.youtube.com/watch?v=1miH4mKaOL0&feature=player_embedded

Catholics Come Home. "Reklama" Kościoła Katolickiego

http://www.youtube.com/watch?v=vKZTxdiLXOs&feature=player_embedded

piątek, 12 lutego 2010

14 luty

6 niedziela zwykła

EWANGELIA Łk 6,17.20-26

Jezus zeszedł z dwunastoma Apostołami na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu.
A On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił:
„Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.
Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.
Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.
Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.
Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.
Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie.
Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.
Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem ojcowie ich czynili fałszywym prorokom”.

Apel ewangeliczny
Rozpocznijcie spotkanie modlitwą. Następnie przeczytajcie fragment Ewangelii. Możecie przeczytać ją jeszcze raz, ale niech każda z dziewczyn przeczyta kolejne zdanie.
Nie ma chyba kogoś, kto nie słyszał by o błogosławieństwach, które wypowiedział Jezus. Znamy je, ale niestety jakoś trudno je przeżyć, trudno je zrozumieć, zaakceptować – ubodzy? głodni? smutni? Ta droga wydaje się niedzisiejsza, na pewno trochę trudna. Jednak Jezus wytycza nam szlak, który już od początku nie ma nic wspólnego z naszymi wyobrażeniami – mamy być szczęśliwi! A może inaczej – Jezus chce abyśmy przeżyli w swoim życiu szczęście. Jezus zna naszą sytuację, wie, co się kryje w głębi naszych serc – lęk, brak miłości, samotność, beznadzieja, niezaspokojenie, niepokój, zazdrość, egoizm, smutek, zło. On wie, jak naprawdę jest na trudno iść przez życie z takim bagażem, dlatego kieruje nasz wzrok ku szczęściu! Prawdziwemu szczęściu! Jest jak lekarz, który po poznaniu dolegliwości pisze choremu receptę.
Teraz zróbcie małą dynamikę, każda z dziewczyn niech napisze krótką receptę, jaką mógłby wystawić nam Jezus. W recepcie (kawałek kartki – możesz wcześniej przygotować) powinny znaleźć się: rozpoznanie choroby (egoizm, strach, brak miłości, samotność...), wystarczy dać taką jedną cechę, jeden problem-chorobę; następnie należy napisać lekarstwo, czyli co zrobić aby „wyzdrowieć” (np. egoizm – pomóż komuś, podziel się...); ostatnia rubryka to zalecenie, jak często to lekarstwo stosować. Możesz przypomnieć też o zbliżającym się Wielkim Pości, może ta recepta być doskonałym podprowadzeniem do postanowienia wielkopostnego.
Co zrobić, żeby osiągnąć szczęście? Pierwszym zaleceniem Jezusa, nie użytym wprost w błogosławieństwach jest po prostu miejsce dla Boga w każdym doświadczeniu, jakie nas spotyka. Ubóstwo – szukaj Boga! Głód – „chleba naszego...” Po pierwsze, musimy być przy Bogu, razem z Nim. On razem z nami przechodzi przez te wszystkie wydarzenie, które mogą się wydawać po ludzku pozbawionymi szczęścia, a nawet sensu i wartości. Jednak jeśli odnajdujemy w nich Boga, to co było nieszczęściem, tak naprawdę będzie prowadziło ku doświadczeniu błogosławieństwa w życiu. I odwrotnie, człowiek, który wszystko ma, często zapomina o Chrystusie, staje się samowystarczalny, doskonały. Nie ma w jego życiu miejsca dla Boga, jest tylko „ja”. Takim ludziom Jezus mówi „biada”. Tak więc szukajmy przede wszystkim Boga, zbliżajmy się do Niego, prośmy o pomoc. Każdy dzień rozpoczęty modlitwą, to zbliżanie się do Szczęścia.
Przypomnij na końcu Apelu o receptach – niech lekarstwo, które przepisałyście sobie, rzeczywiście się przyda – zachęć do zastosowania ich w zbliżającym się Wielkim Poście.
Na zakończenie pomódlcie się wspólnie.

Ciekawostka: Przyzwyczailiśmy się do „błogosławieństw”. Polskie przekłady Biblii mają właśnie to słowo jako tłumaczenie greckiego „makarioi". Jednak dokładniejszy przekład oddaje słowo „szczęśliwi”, i tak ma najnowsze tłumaczenie Biblii (wydane przez paulistów, z gołębicą na okładce). Makarioi! Szczęśliwi!

czwartek, 4 lutego 2010

7 luty

5 niedziela zwykła

EWANGELIA Łk 5,1-11
Zdarzyło się raz, gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret, że zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu, rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy.
Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: „Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów”. A Szymon odpowiedział: „Mistrzu, przez całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci”. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na wspólników w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały.
Widząc to, Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny”. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: „Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił”. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.


Apel ewangeliczny
Zaczynamy apel wspólną modlitwą. Następnie przeczytajcie fragment ewangelii, nie cały, ale 2 pierwsze akapity.
A teraz czas na... zarzucenie wędki. Co będzie potrzebne? Proporzec zastępu (a raczej kij), kawałek cienkiego sznurka, haczyk – najlepiej zrobić ze spinacza. Zróbcie wędkę, a co będziemy łowić? Na podłodze (czystej) połóżcie swoje chusty, razem z pierścieniami – żeby możliwe było zaczepienie haczyka. Do kija przywiąż linkę z haczykiem. Niech każda z dziewczyn ma np. ok. 30 sekund, może nawet 1 minutę. Kto złowi więcej chust.
Kiedy skończycie dynamikę, siądźcie wygodnie, i jeszcze raz przeczytajcie ewangelię, tym razem w całości. Chrystus wzywa swoich uczniów do zarzucenia sieci, kiedy usłuchali Jego rady, sieci zaczęły się rwać, tyle ryb złowili. Oczywiście Jezus nie ma zamiaru prowadzić firmy rybackiej. Przez ten znak, bardzo konkretny, bardzo namacalny, wzywa Szymona Piotra, Jakuba i Jana do kroku w nieznane „łowy”. Ten krok, który uczynili ci ludzie, Apostołowie, wymagał zaufania. Najpierw w kwestii połowu ryb – przecież to oni się najlepiej znali na rybactwie, Jezus był stolarzem! Jednak ci specjaliści od ryb zaufali cieśli! Poszli za Jego słowem. Drugi raz zaufali Mu jeszcze mocniej, kiedy zostawili wszystko co mieli, a poszli za Nim. Zostawili wszystko – przywiązanie do swojego życia, swoje lęki, bezpieczeństwo znanego życia, może też grzechy, takie same od lat. Zostawili życie, które znali, a ruszyli w drogę z Nim. Żeby wypłynąć na głębie, trzeba odbić od brzegu! Znamy dobrze koniec tej historii – zaufanie Jezusowi, tak po naszemu – opłaciło im się! Jezus także nas zachęca do kroków zaufania. Najpierw w tych rzeczach codziennych, zwykłych, żeby robić je razem z Jezusem, dając Mu swoje życie. Zaprasza nas, abyśmy w każdej czynności, pracy, nauce, spotkaniu słuchać Jego słowa. Przykłady – prawdomówność! uczciwość! uczynność! Jezus mówi: zarzuć sieci, ale po mojemu, zgodnie z przykazaniami, zgodnie z miłością, zgodnie z wiernością. Ściągasz w szkole? Przestań! Lubisz mówić o innych, narzekać? Zacznij mówić dobrze! Ogarnia cię lenistwo? Zarzuć sieci!!! W tych codziennych czynnościach niezbędne jest zaufanie Jezusowi. On wie bardzo dobrze, że gdy zostawimy przywiązanie „do brzegu”, gdy wypłyniemy dalej, życie nabierze blasku, On zabiera nasz strach („Nie bój się!”), prowadzi w stronę „głębin” naszego życia. Tak, to jest trudne, ale On przecież idzie z nami.
W modlitwie na zakończenie, poproście Jezusa o siłę przemiany w życiu. Niech On nas prowadzi.

Ciekawostka W Jeziorze Genezaret czyli Galilejskim występowało kilka gatunków ryb m.in. różne odmiany karpia. Jezus poleca Piotrowi zarzucenie sieci na głębię jeziora jeszcze w ciągu dnia. Obfite połowy natomiast miały tam miejsce częściej w nocy niż w dzień. Jezus pokazał Piotrowi i innym rybakom, że jego sukces misyjny oraz obfity połów nie jest ich zasługą, lecz Boga.