czwartek, 14 stycznia 2010

17 styczeń

2 niedziela zwykła

EWANGELIA J 2,1-12

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów.
A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?”. Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.
Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Oni zaś zanieśli.
A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem - nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli - przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”.
Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.
Następnie On, Jego Matka, bracia i uczniowie Jego udali się do Kafarnaum, gdzie pozostali kilka dni.

Apel ewangeliczny

Wspólnie się pomódlcie na rozpoczęcie Apelu. Następnie odczytajcie Ewangelię, jest dość znana, wystarczy 1 lub 2 razy.
Na początek warto sobie przybliżyć znaczenie przedmiotu, który staje na pierwszym planie tej perykopy – chodzi o wino. W Biblii wino ma 3 znaczenia:
1. Symbol szczęścia i radości danej przez Boga w Duchu Świętym, tym, którzy zachowują przymierze.
2. Radość, która wypływa z obdarowywania przez Boga, z życia w komunii-przymierzu z Nim.
3. Wino to Tora, czyli Prawo Boże – najwspanialszy dar Boga dla ludzi. To prawda o życiu, którego owocem jest spotkanie z Panem.
Wiedząc, że w Biblii nie chodzi tylko o wino w sensie materialnym, ale ma ono tak bogate znaczenie, możemy na te wydarzenia w Kanie Galilejskiej spojrzeć inaczej – ludziom zabrakło radości, zabrakło szczęścia, stracili sens życia, nie widzą celu. Człowieka dopada smutek, tutaj ten człowiek jest szczególny – są to młodzi na swoim weselu – powinni się cieszyć, być naprawdę szczęśliwymi, a grozi im utrata tej radości. Cud, jaki czyni Jezus wykracza poza Kanę Galilejską – przywraca ludziom radość, wodę (nasze życie) bez smaku, bez koloru i większej wartości przemienia w wino – radość i szczęście w życia z Nim.
Dla zilustrowania tych wydarzeń, posłużcie się tym razem pantomimą. Osoby: Jezus, Matka, państwo młodzi, starosta, goście weselni. Dynamika powinna pokazywać następstwa braku wina, a później jego powrót na stoły. Początek to oczywiście radość, ale ona się kończy (nadchodzi smutek), naczynia z winem stają się puste. Potrzebna jest interwencja Jezusa – Matka Go do tego „namawia”, przemiana wody w wino i powrót radości na twarze weselników. Jezus oczywiście pośród nich.
W naszym życiu często też tracimy radość. Zaczynamy gubić smak życia, brakuje nam jego wartości. Potrzebujemy wtedy pomocy – warto o tą pomoc poprosić Maryję, jeśli pomogła tej parze młodych małżonków i weselników, będzie na pewno chciała pomóc i wyprosić przemianę każdemu z nas.
Pomódlcie się na zakończenie do Maryi, aby wyprosiła cud przemiany serc – aby nabrały one wartości, aby w naszym życiu była radość.

Ciekawostka:
W Biblii Hebrajskiej (Tanach, czyli dla chrześcijan - Stary Testament) pojawia się aż osiem różnych słów na określenie wina lub płynów stanowiących jakąś jego odmianę. Są to:
- jajin, pochodzące od czasownika jajan (fermentować) - zazwyczaj oznacza po prostu wino (np. Bereszit/Księga Rodzaju 9:21 i prawie 150 innych przykładów użycia w Tanach),
- tirosz - od słowa jarasz ("zawładnąć" w sensie "odurzyć") - moszcz, czyli bardzo młode wino o małej zawartości alkoholu, ale łatwo "wchodzące do głowy" (Miszle/Księga Przysłów 3:10),
- chemer - od chamar (dojrzewać) - to słowo oznacza mocne wino czerwone (Dewarim/ Księga Powtórzonego Prawa 32:14),
- szekar (od czasownika szakar - upić się) - oznacza bardzo mocny napój alkoholowy (w tym mocne wino), być może nawet odpowiednik koniaku (winiaku) lub brandy (Bemidbar/Księga Liczb 28:7),
- asis (od asas - wyciskać) - jest to słodkie, ale młode wino (Jeszajahu/Księga Izajasza 49:26),
- sob'e (od sab'a - upić się kompletnie) oznacza każdy napój z winem, szybko wprowadzający w stan oszołomienia alkoholowego (Jeszajahu/Księga Izajasza 1:22),
- mimsak - wino zmieszane (prawdopodobnie z innym alkoholem) i doprawione przyprawami (Miszle/Księga Przysłów 23:30) i
- szemarim (od szamar - przechowywać, zachowywać) - stare, odstałe i filtrowane ponownie wino (Jeszajahu/Księga Izajasza 25:6).
http://www.the614thcs.com/40.651.0.0.1.0.phtml

Odnośnie Kany korzystałem trochę z artykułu:
ks. Leszek Starczewski, „Nie mają wina”. Miara miłości.
http://209.85.135.132/search?q=cache:FxgvBvu_eIgJ:www.wdsie.pl/index2.php%3Foption%3Dcom_docman%26task%3Ddoc_view%26gid%3D581%26Itemid%3D6+znaczenie+wina+w+biblii&cd=4&hl=pl&ct=clnk&gl=pl

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Posłuchaj dobrych kazań

Zapraszam do korzystania ze strony, na której zamieszczane są kazania ks. Piotra Pawlukiewicza. Na świerzo, tego samego dnia, albo następnego możemy posłuchać kazań niedzielnych, które ks. Piotr wygłosił, lub wygłasza w kościele św. Anny w Warszawie, o godz. 15.00. Zwłaszcza polecam kazania walentynkowe. http://www.kazaniaksiedzapiotra.pl/

10 styczeń

Niedziela Chrztu Pańskiego

EWANGELIA Łk 3,15-16.21-22
Gdy lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest on Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem”.
Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”.

środa, 23 grudnia 2009

Pokój ludziom na ziemi...

Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.
W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoim stadem. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu; dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie”.
I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami:
„Chwała Bogu na wysokościach,
a na ziemi pokój ludziom,
w których ma upodobanie”.
Łk 2, 6-14
..............................................................
Bóg się nam narodził! Słowo Odwieczne stało się ciałem, i zamieszkało między nami. To jest rzeczywistość, real. Znajdziecie - najpierw więc: Szukajcie! A kiedy On nadejdzie Twoim sercem niech rządzi jego POKÓJ. W te Święta niech Bóg będzie z Tobą...
..............................................................

czwartek, 17 grudnia 2009

20 grudzień

4 niedziela adwentu

EWANGELIA Łk 1,39-45
W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę.
Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w łonie moim. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana”.

Apel ewangeliczny
Na początek Apelu wspólnie się pomódlcie. Następnie odczytajcie fragment Ewangelii, jest dość krótki, warto więc, żeby przynajmniej słowa Elżbiety odczytała każda z harcerek.
A teraz o tym, co możesz wziąć na zbiórkę, żeby lepiej zilustrować treść perykopy ewangelicznej. Oczywiście można Apel przeprowadzić „na sucho”, bez pomocy, bez dynamik, ale pamiętaj, że każdy eksponat, ćwiczenie powoduje, że treści stają się lepiej przyswajalne, oraz po prostu lepiej je pamiętamy. A więc na ten Apel weź ze sobą coś do jedzenia. Ale niech będzie to coś niewielkiego, lecz wydającego intensywny zapach – czekolada odpada, lecz może być pączek, frytki, lub coś w tym stylu. Kiedy Apel się zaczyna, jeszcze przed modlitwą spraw, aby zapach zaczął się ulatniać, niech też dziewczyny zobaczą ten „eksponat” – celem jest wzbudzenie może nie głodu, ale pewnego pragnienia. Niech pachnie.
Po odczytaniu słów tej perykopy zostańcie przez chwilę w ciszy. Kiedy patrzymy na to wydarzenie odwiedzin Maryi u Elżbiety, musimy osadzić je w konkretnym czasie i miejscu. Izrael jest w niewoli Rzymskiej, utracił wolność. Jednocześnie od kilkuset lat prorocy zapowiadają przyjścia Mesjasza – Zbawcy i Jego Królestwa (początkowo rozumianego jako królestwo na ziemi). Ludzie są stęsknieni tej nowej rzeczywistości, bez wojny, głodu, bólu, łez a pełnej pokoju, ładu i dobra. Ludzie wyglądają z tęsknotą tego Nowego Królestwa, są spragnieni. Ciąży też na ludziach piętno grzechu, niemożności wyrwania się z jego niewoli (im więcej ma człowiek czasu na spojrzenie na siebie, w swoje sumienie – tym więcej widzi). Rodzi się w ludziach bardzo konkretne pragnienie, tęsknotą. Teraz możesz wyjąć to coś do jedzenia, za chwilkę podziel między dziewczyny – tęsknota ludzi tamtego czasu może być porównana do odczucia jakie przeżywamy wyczuwając taki intensywny zapach, który budzi w nas głód. Oczywiście im bardziej pusty żołądek, tym doświadczenie tego głodu jest mocniejsze. Pragnienia ludzi żyjących 2000 lat temu to głód, ale głód serca. Doświadczany bardzo intensywne! Głód serca. I teraz w takiej sytuacji znajduje się zarówna Maryja, jak i Elżbieta, są głodne wyzwolenia, są głodne czasu zbawienia. W takiej dyspozycyjności serce jest bardzo czułe na głos Boga, jest otwarte na Jego obecność, możemy powiedzieć, że nastawione jest na największą czułość nasłuchu. Przed Elżbietą staje Maryja, w której łonie jest już Mesjasz. Jeszcze niewidoczny dla oczu, ale przecież serce Elżbiety jest „głodne”, jest pełne tęsknoty, a przez to otwarte na Ducha Świętego. Pełen tego oczekiwania jest także jej syn – Jan Chrzciciel, którego nosi pod swoim sercem (Jan jest starszy od Jezusa, ma 6 miesięcy, Jezus zaledwie kilka dni, tygodni) – Jan wyczuwa wypełnienie obietnicy, jest jego pierwsze spotkanie z Oczekiwanym. Duch Święty znajduje w sercu Elżbiety gotowość, przyjmuje ona Jego natchnienie, jest Mu poddana – wita Maryję słowami, które powtarzamy do dzisiaj w „Zdrowaś Maryjo”.
Nasze serce powinno być „głodne”, starajmy się odnaleźć w nim tęsknotę. Za Mesjaszem, ale także za rzeczywistością, którą przynosi – pokój, miłosierdzie, wyzwolenie, ład. Potrzebujemy tego, potrzebuje tego cały świat, każdy człowiek. Odnalezienie w sobie takiej tęsknoty, takiego głodu daje miejsce w naszym wnętrzu Duchowi Świętemu, a Jego przyjście otwiera nas na gotowość spotkana z Nowonarodzonym Chrystusem. Tęsknota jest okazją do Spotkania. Ten ostatni Apel przed Bożym Narodzeniem możemy zakończyć hasłem: „Bądź głodna!” „Pragnij więcej!” Pan nadchodzi, zróbmy mu miejsce...
Zakończcie spotkanie modlitwą, może jakaś pieśń adwentowa?

CIEKAWOSTKA Mesjasz – po grecku Christos, oznacza tyle co Pomazaniec, Namaszczony, Wybraniec. W czasach Izraela namaszczano ludzi do wyjątkowych funkcji, byli oni napełnieni duchem Bożym do swojej misji, takich „namaszczonych” odnajdujemy w osobach królów, kapłanów i proroków. W czasie gdy Żydzi zostali wysiedleni ze swojej ojczyzny (VIII – VI w. przed Chr.) w osobie Mesjasza widziano także tego, który miał wyzwolić swój naród i przywrócić Królestwo Izraela, miał przynieść pokój i szczęście. Jezus jest najpełniejszym wypełnieniem tych oczekiwań i proroctw dotyczących Mesjasza, zostaje namaszczony Duchem Świętym, daje pokój, sprawiedliwość, przynosi nowe Królestwo Boże, sam stając się jego Królem.

wtorek, 8 grudnia 2009

13 grudzień

3 niedziela adwentu

EWANGELIA Łk 3,10–18
Gdy Jan nauczał nad Jordanem, pytały go tłumy: „Cóż mamy czynić?”. On im odpowiadał: „Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni”. Przychodzili także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i pytali Go: „Nauczycielu, co mamy czynić?”. On im odpowiadał: „Nie pobierajcie nic więcej ponad to, ile wam wyznaczono”. Pytali go też i żołnierze: „A my, co mamy czynić?”. On im odpowiadał: „Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie”. Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest on Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichrza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym”. Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę.

Apel ewangeliczny
Rozpocznijcie Apel wspólną modlitwą. Przeczytajcie fragment Ewangelii, przez chwilę, w milczeniu niech każda zastanowi się nad słowami, które usłyszała.
Rozważając tą perykopę najczęściej zastanawiamy się nad słowami Jana Chrzciciela, tym razem chciałbym, abyśmy spojrzeli na samego Jana. Na ten Apel przygotuj czystą kartkę A4, naszkicuj na niej postać Jana Chrzciciela, może być sam kontur. Popatrz – do Jana przychodzą różni ludzie, pytają go, jak postępować, co zmienić w swoim życiu. Wszyscy widzą w nim kogoś naprawdę ważnego, a na pewno godnego posłuchu, niektórzy nawet doszukują się w nim kogoś większego od zwykłego proroka (jeśli w ogóle prorok może być kimś „zwykłym”), myślą nawet, że to on jest oczekiwanym Mesjaszem. Słuchają go, przychodzą do niego, otrzymują od niego chrzest w Jordanie (jest to inny chrzest od tego, który czynił Jezus, Apostołowie i który my otrzymujemy). Jest dla nich autorytetem, a przez to, że pokazuje tym ludziom kierunek, możemy spokojnie nazwać go „drogowskazem”. Pokazuje kierunek „na Boga”, pomaga otworzyć serce na Jego przyjście. Na kartce z sylwetką Jana, spróbujcie teraz wypisać cechy św. Jana Chrzciciela, czym się charakteryzował, co było szczególną jego zaletą, jakie jego postępowanie czyni go „drogowskazem”. Kiedy będziecie szukały tych cech, dawaj zawsze szansę najmłodszym – one niech pierwsze podają odpowiedzi. Wypisujcie na kartce, wszystkie określenia, które wymyślicie. Kiedy skończycie, spróbujcie wśród tych cech, wybrać te, która najmocniej uczyniły z Jana „drogowskaz” do Boga, te, które może i was pociągnęły by za człowiekiem, zachęcającym do dobrego życia, do nawrócenia, do zmiany swojego postępowania. Dlaczego akurat te cechy by was pociągnęły za tym człowiekiem?
Św. Jan Chrzciciel, przez swoje przylgnięcie do Boga i bezkompromisowe życie, dla innych stał się oczywistym znakiem i pomocą w oczekiwaniu na Mesjasza. Jego postawa jest jednak także dla nas wzorem, jak my mamy postępować, aby dla innych być „drogowskazem”. To jest szlak dla nas – żyć tak, abyśmy byli dla innych świadkami odkrytego Chrystusa. To co nosimy w sercu, pomaga nam ukazywać także innym kierunek „w górę”. Nie jest to łatwe, wymaga nieustannego wysiłku; aby być takimi świadkami, za którymi ktoś będzie chciał pójść, lub chociaż słuchać musimy rzeczywiście swoim życiem być autentyczni. Pamiętajmy, że pierwszą siłą Jana, było słuchanie Boga, było życie blisko Niego, to dało mu siłę bycia prorokiem – „drogowskazem”. Być blisko Boga, życiem pokazywać szlak.
Postanowienie? Niech każda z was wybierze jedną z cech, które wymieniłyście przy postaci Jana, nie mówcie tego głośno – ale zapiszcie może w notatniku, niech to będzie postanowienie pracy nad sobą w tej dziedzinie na najbliższy tydzień. Powiąż z tą cechą konkretne postanowienie, próbuj każdego dnie je wypełnić.
Pomódlcie się na zakończenie do Chrystusa, o siłę do bycia świadkami Jego miłości.

CIEKAWOSTKA
Słowa Jana Chrzciciela nie dotyczą zmiany dotychczasowego zawodu – nawet celnikom (którzy byli uważani w Izraelu za szczególnych odstępców – współpracowali z okupantami – rzymianami) nie kazał zmienić wykonywanej pracy. Nie! Ale każdemu wskazywał drogę poprawy swojego postępowania, nakazywał uczciwość w życiu, w postępowaniu. Także żołnierzom nie nakazał zaprzestać walki, ale by byli w swoim zawodzie uczciwi, by nie znęcali się nad ludźmi. Zmienić swoje postępowanie, być dobrym – do kierunek, jaki dał Jan ludziom przychodzącym do niego.
Ostanie słowa z tej perykopy „dobra nowina” to greckie eùangelídzō, a oznacza tyle co: „nieść dobrą nowinę, zwiastować dobrą nowinę, nieść radosną wieść”. Jest to nasza Ewangelia, czyli radosna wieść o Jezusie Chrystusie.

wtorek, 1 grudnia 2009

Modlitwa odmówiona przed krucyfiksem

Najwyższy, chwalebny Boże,
rozjaśnij ciemności mego serca,
i daj mi, Panie,
prawdziwą wiarę,
niezachwianą nadzieję
i doskonałą miłość,
zrozumienie i poznanie,
abym wypełniał Twoje
święte i prawdziwe posłannictwo.
Amen.

Modlitwa odmawiana przez św. Franciszka przed krucyfiksem w San Damiano (to z niego przemówił do Franciszka Jezus). Czas powstania tej modlitwy to przełom 1205/1206 roku.